PIĘKNO ZAMKNIĘTE W BRYLE ZRĘCIŃSKIEJ STAREJ PLEBANII / Jurek Szczur
Dodane przez zrecin dnia 17.06.2020

Przed budynkiem starej plebani w Zręcinie pojawiły się rusztowania, to pewno sygnał, że rozpocznie się remont elewacji tego, według mnie, po kościele jednego z najpiękniejszch obiektów architektonicznych starego i obecnego Zręcina.

Sama budowla składa się jakby z trzech obiektów wybudowanych, czy przebudowanych w ...


Rozszerzona zawartość newsa

 

Przed budynkiem starej plebani w Zręcinie pojawiły się rusztowania, to pewno sygnał, że rozpocznie się remont elewacji tego, według mnie, po kościele jednego z najpiękniejszych obiektów architektonicznych starego i obecnego Zręcina.

Sama budowla składa się jakby z dwóch lub jak niektórzy twierdzą, z trzech obiektów wybudowanych, czy przebudowanych w różnym czasie. Najstarsza część to ta znajdująca się od strony ulicy Nowej (dawniej zwana częścią kuchenną, gdzie przebywała i mieszkał również służba). Jeszcze w 1955 roku stał tu osobny murowany budynek mieszkalny, duży bo długi na 18 m i kryty dachówką. Do niego dobudowany był obszerny murowany budynek gospodarczy. Obiekt ten był najstarszym budynkiem w Zręcinie, starszym od zabudowań folwarcznych bo wybudowanym, jak czytamy w źródłach parafialnych w 1815 r. Służył on przez około 100 lat jako plebania.

Jednak najbardziej efektowną częścią obecnej plebani jest „budynek”(dzisiaj jego część) widoczny od ulicy Kościelnej (kancelaria i część mieszkalna), który został wybudowany przez ks. Juliana Krygowskiego w latach gdy był tu proboszczem (1895-1927). Natomiast połączenia tych "dwóch" budynków dokonał na przełomie lat 1950/60. ks. Stanisław Łuksik.

Jednak czy połączył czy w całości dobudował - tego nie umiem stwierdzić ile zostało ze starej plebani, tej z 1815 roku. Analizując stare mapy, zdjęcia lotnicze i zapiski, budynki - obecny i ten z 1815r. nie pokrywają się, lub tylko nieznacznie, więc można powiedzieć, że jedynie piwnice i część starego budynku pozostało do dzisiaj, ale nie na 100%. W dobudowanej części powstała duża jadalnia oraz pomieszczenia kuchenne i pokój gospodyni. W ten sposób powstał jeden budynek przykryty w całości blachą ocynkowaną w kształcie i formie, który widzimy dzisiaj o dość spójnej architekturze.

Zatrzymajmy się więc przy części budynku mieszkalnego wybudowanego przez księdza Krygowskiego. Tak jak wspomniałem jest to jeden z wspanialszych budynków mieszkalnych zachowanych w Zręcinie z tego okresu. Zachęcam do zatrzymania się na chwilę i zobaczenia tej budowli od strony fasady głównej, a zobaczycie państwo dość ciekawą jak na Zręcin architekturę.

Wybudowany został na planie prostokąta (około 20x14 m) i według mnie, nawiązuje do stylu klasycystycznego. Budynek ten odznacza się typowymi dla tego okresu w architekturze proporcami, symetrią, skromną dekoracją oraz piękną prostotą form geometrycznych. Oczywiście jest to uboższa wersja tego stylu, bowiem nie znajdujemy się w Wersalu, ale w małej miejscowości zwanej Zręcinem.

Fasada od ulicy Kościelnej, to część centralna, reprezentacyjna budynku. Mamy tu prosty i nieznacznie wysunięty do przodu portal, złożony z harmonijnie ułożonych pilastrów, między którymi architekt „włożył” dwa okazałe okna zakończone półkoliście nadając budynkowi specyficzny charakter. Wszystkie okna były w kolorze naturalnego drzewa. Na biało przemalowano je już po drugiej wojnie światowej. Całość zwieńczona jest ażurową attyką tzn. balustradą tralkową, na której spoczywają cztery kule.

Pośrodku wysokie z wyrzeźbionymi głowami lwów drzwi, te głowy lwów to też typowy element klasycystycznej architektury. Do drzwi prowadzą schody wykonane z piaskowca zamknięte z dwóch stron niskimi murkami oporowymi, które nadają charakterystyczny wygląd całej fasadzie.

Proste opaski okienne, nadproża i biegnący wokół budynku gzyms podkreśla prostotę oraz sprawiają, że naszym oczom ukazuje się klasyczna elegancja zamknięta w prostych geometrycznych bryłach budowli.

Jedynym nie pasującym do klasycystycznego stylu elementem jest arkatura czyli fryz arkadowy biegnący nad pilastrami. Jest on typowym elementem stosowanym w stylu romańskim czy neoromańskim. Dlatego widzimy go również na bryle naszego kościoła. Waśnie, ale czy tak do końca nie pasującym? Architekt pewno tym fryzem chciał nawiązać do architektury świątyni, by budynki stały się zespołem architektonicznym, a nie wyglądały, „jakby każdy z nich był z innej parafii”.

Myślę, że firma przygotowując się do odnowy elewacji tego budynku w projektowych założeniach powróci do dawnego wyglądu.

Powinien zniknąć ponury, szary zwany barankiem tynk, który ok. 1970 roku był położony na tym budynku, bo był w tym czasie na tak zwanym topie. Wtedy również z okazji Nawiedzenia Obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, a właściwie Jej Symboli i Ram, kładziono ów baranek również na kościele. Dobrze by było gdyby ściany powróciły do dawnego, gładkiego tynku. Podstawą będzie jednak kolorystyka odnowionej elewacji, która ostatecznie zdecyduje o wyglądzie tego naszego zabytku.

Styl klasycystyczny stawiał głównie i wyłącznie na kolory jasne, pastelowe w połączeniu z bielą o delikatnych zabarwieniach. Najczęściej przy tego tupu budynkach stosowano dwa kolory.

W swojej prostocie budynek ten, choć w najciekawszej części nie jest najstarszy w naszej miejscowości, ale ze względu na styl sprawiający wrażenie porządku, a zarazem wielkości zasługuje na szczególne traktowanie podczas renowacji, tym bardziej, że od dwóch lat jest obiektem bardzo widocznym na odsłoniętym wzgórzu kościelnym dla wszystkich, którzy poruszają się ulicą Kościelną i dlatego można rzec, że jest zręcińską wizytówką.

Jurek Szczur