Spotkanie z poezją Izydora Wilka
Dodane przez zrecin dnia 09.05.2009
  Stowarzyszenie Forum Inicjatyw Społecznych z/s w Zręcinie z pomocą GOK - u w Chorkówce organizuje wieczór poświęcony życiu i twórczości ludowego poety  Izydora Wilka.
FIS serdecznie zaprasza na Mszę św. oraz pierwsze w historii Zręcina spotkanie z poezją tego twórcy, które odbędzie się w dniu 16 maja (sobota) 2009 r.

Jest to drugi punkt programu Stowarzyszenia FIS (pierwszy  był poświęcony Weronice Wajdowej) związanego z jubileuszem 135 lat wybudowania tz "szkoły Klobassy" w Zręcinie, gdzie główne uroczystości przewidziane są na październik.  Stowarzyszenie otrzymało również prawa do wydania tomiku wierszy Izydora, które obecnie są w opracowaniu graficznym. Wyboru wierszy dokonały Panie: Renata Pudło i Małgorzata Dudek.

Teraz oddajmy głos ówczesnym jego ludziom, którzy tak o nim pisali. Notka biograficzna, która ukazała się w „Przyjacielu Ludu” (1931r.):

„Wiersze pana Izydora Wilka ze Zręcina; pisane po

szczegółowy program w -czytaj więcej-
Wiersze - w zakładce: STOWARZYSZENIE FIS / IZYDOR WILK WIERSZE



Rozszerzona zawartość newsa
chłopsku, szczerze, ze serca o sprawach powszednich, ale misternie z wrodzonym talentem poetyckim, a przy tym zaprawionym żartem i satyrą podobają się powszechnie. To też otrzymujemy z różnych stron, nawet i od czytelników w Ameryce zapytania, kto to jest ten pan Izydor Wilk, skąd się wziął taki znakomity poeta, prawdziwie chłopski, ile ma lat, czy będzie nadal pisał itd. Otóż podajemy, że poeta nasz pan Izydor Wilk urodził się 10 maja 1875 roku w Zręcinie koło Krosna jako syn zarobnika. Ma, więc teraz 56 lat. Rodzice mieli tylko skromny domek przy drodze i utrzymywali się z pracy rąk przy dworze. Dzieci było troje, dwie córki, z których jedna wcześnie umarła, a druga przed cztery laty w 61 roku życia, była znana w całej parafii z pięknego głosu na chórze kościelnym. Poeta Izydor Wilk uczęszczał przez 6 lat do szkoły miejscowej w Zręcinie i odznaczał się wielką zdolnością, to też kierownik szkoły śp. Jan Siedlecki nalegał na rodziców, aby dali syna do wyższych szkół. Niestety nie stać ich było na koszta. Izydorek, więc pasł krowy, czytał z zamiłowaniem różne książki i układał już wtedy różne wierszyki i śpiewki. Czytywał zimą przy świetle księżycowym, gdyż na naftę brakowało pieniędzy. W 14 roku życia poszedł do krawca na naukę. Majster był zdolnym krawcem, ale i wielkim miłośnikiem wódki i obydwu tych umiejętności nabrał młody Izydor. W 20 roku życia został krawcem, zarabiał dobrze, gdyż w okolicy rozwinął się przemysł naftowy. Szły pieniądze na książki, ale i na wódeczkę. Następnie wzięty do 3 pułku ułanów i tu dostał taką szkołę od oficerów Niemców i Czechów, że dotychczas ze zgrozą to wspomina. Codziennie słyszał wyzwiska od; polnische schwein; - polska świnia. Po trzech latach męki wojskowej wrócił do Zręcina i ożenił się ze Zręcinianką, którą ma dotychczas. Bociek przyniósł im synka w pierwszym roku małżeństwa, ale zmarł w dzieciństwie. Więcej potomstwa nie było, dlatego nasz poeta zły na bociany. Czyta od dawna; Przyjaciela Ludu; - Amerykę, Echo; i różne książki, rozmyśla wciąż jakby biedzie ludzkiej zaradzić, a te myśli ludzkie przelewa na papier ku rozrywce i nauce. Wojnę światową przebył na froncie. Wrócił z osłabionym zdrowiem. Nie zgłosił swego inwalidztwa, ale na zdrowiu zapadał coraz częściej coraz dotkliwiej. Wobec powszechnego zubożenia krawiectwa na wsi nie popłaca, więc Izydorowi pozostawało dużo wolnego czasu na dumanie i pisanie”.