Zręcińscy parafianie dziękują ks. Sebastianowi
Dodane przez zrecin dnia 15.08.2017

Miesiąc sierpień, jest tym miesiącem, kiedy przychodzi się żegnać z księżmi wikarymi, którzy odchodzą do pracy w innych parafiach. Każde rozstanie jest trudne, a co powiedzieć, gdy pozostawia nas dobry człowiek, bo przecież tacy ludzie pozostawią po sobie jakąś trudną do opisania tęsknotę czy pustkę.

Nie często, nawet w naszej parafii, można było się spotkać z tyloma pozytywnymi opiniami o jakimkolwiek wikarym, jak o ks. Sebastianie Losocie, który .....


Rozszerzona zawartość newsa

 

Miesiąc sierpień, jest tym miesiącem, kiedy przychodzi się żegnać z księżmi wikarymi, którzy odchodzą do pracy w innych parafiach. Każde rozstanie jest trudne, a co powiedzieć, gdy pozostawia nas dobry człowiek, bo przecież tacy ludzie pozostawią po sobie jakąś trudną do opisania tęsknotę czy pustkę.

Nie często, nawet w naszej parafii, można było się spotkać z tyloma pozytywnymi opiniami o jakimkolwiek wikarym, jak o ks. Sebastianie Losocie, który kończy swoją dwuletnią posługę kapłańską, w naszej zręcińskiej parafii.

Nigdy nie dało się odczuć dystansu pomiędzy parafianami a nim, nie wywyższał się, nie odwracał się i nie zadzierał głowy udając, że kogoś nie zna, bezpośredni i szczery w rozmowach oraz uczciwy w codzienności. Dla niego nie było różnicy czy rozmawia z dzieckiem, młodym, dorosłym, czy starszym, tym bogatym czy tymi, którzy zbyt wiele nie mają - zawsze, ale to zawsze umie znaleźć wspólny język, podać rękę zamienić parę zdań ot tak zwyczajnie, jakby mieszkał tu między nami od urodzenia, taki swój dobry sąsiad. Nie krytykował tutejszych ludzi i naszej wspólnoty, nie burzył zwyczajów i tradycji zręcińskiego kościoła, a z uszanowaniem pielęgnował je i robił wszystko by swoją postawą, zachowaniem, słowem i czynem jak najbliżej przyprowadzić każdego z nas do „ołtarza”, by byli jak najbliżej Jezusa. Nikogo nie potępiał, a wręcz odwrotnie do każdego podchodził z szacunkiem czy był to proboszcz czy parafianin, a sam pozostawał skromnym.

Starał się zawsze ubogacić, zrobić coś, czego jeszcze nie było. Żywa szopka, albo piękny przemarsz z palmami ulicami Zręcina, strona internetowa parafii itp. Te i wiele jeszcze innych jego pomysłów będziemy pamiętać.

Muszę przyznać, że rzadko jest tak, że tak młody kapłan jest darzony szacunkiem tak wielu, lubiany i stawiany, jako wzór i to wśród młodych i tych starszych, którzy lubią być razem z mim, gdy odprawia Mszę świętą czy nabożeństwa - głośno, wyraźnie z dobrą dykcją i co najważniejsze z wiarą, która udziela się uczestnikom, sprawiając, że chce się tam być.

Gorliwy także w swojej posłudze kapłańskiej i słowie, które wygłaszał do nas z ambony. Jest mistrzem w żonglowaniu słowem, a wszytko tylko po to, by poustawiać odpowiednie drogowskazy na drodze słuchaczy, byśmy nie zbłądzili. Doskonale umie dotykać ludzkich emocji, dobrać odpowiednią narracje, pomiędzy zwykłe słowa wpleść ewangeliczną prawdę i posłużyć się tym wszystkim by, choć na chwilę zwrócić naszą uwagę na Boga, na Niebo.

Ostatnio mówił:, że zdaje sobie sprawę jak ciężko jest słuchać kazań bez wypicia litra kawy i bez podpierania zapałkami powiek. Może miał racje, ale wyjątki potwierdzają reguły, a tym wyjątkiem były kazania ks. Sebastiana. Na nich nie da się zasnąć, nie da się też nie słuchać, nie da się przejść obok tych usłyszanych słów obojętnie. To doskonały kaznodzieja.

Niedawno mówił, o chłopcu, który potrzebował pomocy by pomóc drugiemu, starał się zatrzymać jadące drogą samochody, nikt się nie zatrzymał. W akcie bezsilności chwycił cegłówkę i rzucił w przerzedzający samochód. Samochód się zatrzymał, wściekły kierowca luksusowego wozu, który został uszkodzony, wybiegł do chłopca z krzykiem (…), ale pomógł mu i coś zrozumiał.

Dziękujemy ks. Sebastianie za te księdza słowa rzucane w nasze pędzące życie niczym przysłowiową cegłówką. Bo wiem, że przerysowany czy uszkodzony lakier na naszym Ego podczas zderzenia z księdza słowem jest pestką w porównaniu z przegranym życiem nawet tym spędzonym w luksusowej, najdroższej karoserii i jest tylko małym zdarzeniem, ale ratującym nasze życie, wieczne życie, jeżeli tylko to zrozumiemy, jak ten wspomniany przez księdza kierowca zatrzymany przez chłopca.


W imieniu Rady parafialnej i wielu parafian chcę podziękować księdzu Sebastianowi Lasocie za pracę w naszej parafii, za życzliwość, za normalność, za zrozumienie, za pracę z młodzieżą, za lekcje historii i patriotyzmu, za każde dobre rady, za każdą rozmowę, za kazania i homilie, za każdy udzielony sakrament, za Msze św., nabożeństwa i modlitwy w naszych intencjach, za każde kapłańskie błogosławieństwo - za to wszystko

SERDECZNE BÓG ZAPŁAĆ!

W pracy na nowej parafii życzę błogosławieństwa Bożego, życzę życzliwości ludzi, życzę by NMP Wniebowzięta wraz z św. Stanisławem, jako patroni tutejszej parafii prowadzili i umacniali księdza w wierze, a gdyby przyszła jakaś chwila słabości, to niech Ci pomogą ją przezwyciężyć, bo w końcu to w tym kościele, Kościele pod Ich wezwaniem przyszło Ci rozpocząć nie łatwą, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, drogę kapłana.

Machnówka, Świerzowa Polska oraz Zręcin, Parafia i ludzie tu mieszkający niech pozostaną w dobrych wspomnieniach księdza.

Jurek Szczur